„Wiemy, żeś zmar­twych­wstał, że ten cud praw­dzi­wy,
O Królu Zwy­cięz­co, bądź nam mi­ło­ściwy”.

Świę­to­wa­nie zmar­twych­wstania Pań­skie­go prze­dłu­ża­my na nie­dziel­ny po­ra­nek o­gła­szając ca­łe­mu świa­tu tę wiel­ką ra­dość.

„O, jak prze­dziw­na ła­skawość Twej do­broci dla nas! O, jak nie­po­ję­ta jest Twoja mi­łość: aby wy­ku­pić nie­wol­nika, wy­da­łeś swego Syna”.

Wi­gilia Pa­schal­na jest szczy­tem ca­łe­go Tri­du­um. Jest zbaw­czym mi­ste­rium Pana, do któ­re­go pro­wa­dzi­ła nas Msza św. Wie­czerzy Pań­skiej i Li­tur­gia Męki Pań­skiej. To pod­czas tego czu­wa­nia na cześć Pana do­peł­nia­ją się wszyst­kie za­po­wie­dzi pro­roków. To wła­śnie tej nocy Ch­ry­stus skru­szyw­szy więzy śmier­ci, jako zwy­cięz­ca wy­szedł z ot­chła­ni.

Ch­ry­stus zmar­twych­wstał!

Wielka Sobota

„Go­towy już jest nie­biań­ski tron, w po­gotowiu cze­ka­ją słu­dzy, już wznie­sio­no salę go­dową, je­dzenie za­stawio­ne, przy­ozdobione wiecz­ne miesz­ka­nie, skar­by dóbr wie­ku­istych są o­twar­te, a kró­le­stwo nie­bieskie, przy­go­towa­ne od za­ło­że­nia świa­ta, już o­twar­te”.

Słowa tej sta­ro­żyt­nej ho­mi­lii na Świę­tą i Wiel­ką So­botę do­brze o­pi­su­ją to, co dziś prze­ży­wa­my. Opła­ku­je­my zło­żone­go w gro­bie Pana, ale w jakże innej je­steśmy sy­tu­acji niż Jego u­cznio­wie. My mamy pew­ność, my już to wiemy, że Ch­ry­stus zmar­twychwstał. Stąd za­du­mie i łzom wzru­sze­nia to­wa­rzy­szą już przy­go­towa­nia do naj­więk­sze­go świę­ta w całym roku, do Zmar­twy­chw­stania Pań­skie­go. Ale jesz­cze peł­niej widać to w per­spek­ty­wie e­scha­to­logicz­nej: na końcu krzą­ta­ni­ny na­sze­go życia są o­twar­te drzwi do wiecz­no­ści z Tym, który po­wstał z mar­twych.

„Ja­śnie­je Krzyż chwa­leb­ny, unosi Ciało Pana, zaś On swej Krwi stru­mie­niem ob­my­wa nasze rany”.

W cen­trum wiel­ko­piąt­kowej Li­tur­gii Męki Pań­skiej staje Krzyż. Nie po­win­niśmy w nim jed­nak wi­dzieć be­stial­skiego na­rzę­dzia kaźni, ale na­rzę­dzie na­sze­go zba­wie­nia. Dla Żydów był on zgor­sze­niem, dla pogan – głup­stwem, lecz dla nas jest zna­kiem naj­święt­szym, god­nym czci i ad­o­racji.

„Gdzie miłość jest prawdziwa, tam mieszka Bóg!”

Tego wie­czo­ru, nasz Pan, Jezus Ch­ry­stus, bio­rąc do rąk chleb i wino, prze­mienił je w swoje Ciało i swoją Krew. Uczy­nił z nich po­karm i napój du­cho­wy na życie wiecz­ne. Tym samym po­zosta­wił Ko­ściołowi nową wie­ku­istą Ofia­rę i Ucztę swo­jej mi­ło­ści. Dziś dzię­ku­je­my do­bre­mu Bogu za u­sta­no­wie­nie sa­kramen­tu Naj­święt­szej Ofia­ry oraz sa­kramen­tu da­ją­ce­go nam sza­farzy tego świę­te­go znaku – ka­płanów. Dziś rów­nież, mimo nie­wdzięcz­no­ści świa­ta, dzię­ku­je­my ka­płanom za ich o­fiar­ną po­słu­gę.