| 16 listopada 2008
Charakterystyka żałoby
Doświadczenie śmierci osoby bliskiej jest najtrudniejszym wydarzeniem, jakie może spotkać człowieka. Bywa tak, że nie jesteśmy przygotowani na śmierć i często nie wiem jak się zachować. Nasze reakcje są bardzo gwałtowne i czasami wydawać się może dla osób obserwujących nas, że wykraczają poza ramy zasad zachowania. Ludzie patrzący mogą ocenić je jako niewłaściwe. Osoby bliskie zmarłemu też mogą mieć poczucie porzucenia, czuć się nieszczęśliwi, ale też winni z powodu utraty i przegranej walki o życie. Jest to poczucie klęski i niepowodzenia się.
Celem żałoby jest pomoc osobie, która utraciła bliskiego, rzeczywistego zaakceptowania utraty, doświadczenia bólu, żalu oraz objawów emocjonalnych i wegetatywnych. Żałoba ma pomóc w przystosowaniu się do życie bez osoby, która odeszła oraz rozwinięciu nowych zdolności w przezwyciężaniu rozżalenia.
Trudno mówić o żałobie gdyż tak naprawdę nie ma definicji żałoby. Ogólnie możemy wymienić cechy, które są zauważane pod czas przeżywania straty. Na początku należy podkreślić, że jest to długotrwały proces i w jego skład wchodzi przeżywanie różnych uczuć i zachowań. Jest bolesny i związany z wysiłkiem. Może on być zaburzony lub prawidłowy lub też zatrzymany. Jeżeli człowiek nie zdoła go zakończyć to konsekwencje dla stanu psychicznego i fizycznego mogą być niekorzystne i ciągnąć się bardzo długo. Psychologowie używają przenośni, aby ten proces łatwiej opisać i zrozumieć. Mówią, że jest to stopniowe i bolesne oderwanie się emocjonalne od kogoś, do kogo osoba dotknięta stratą była przywiązana. Podkreśla się przede wszystkim oderwanie, do czego człowiek był jakby przyrośniętym. Widzimy, więc, że skutkiem oderwania jest rana, którą się chroni by jej nikt nie dotykał, a jednoczenie prośba by ktoś ją opatrzył i pomógł w jej leczeniu. Jeżeli ten proces leczenia zmierza w dobrym kierunku to następuje przebudowa wewnętrznego świata i dokonuje się reorganizacja życia i celów oraz przystosowanie się do nowych zasad.
Często możemy usłyszeć stwierdzenie, że „czas leczy rany”. Czas sam w sobie niczego nie leczy. Jeżeli izolujemy się i czekamy by nas coś uzdrowiło, to nic się nie zmieni. Zranienie niedoglądane i niepielęgnowane nie zagoi się samo. Stan takiej rany będzie się pogarszał. Możemy powiedzieć, że to nie czas leczy rany tylko to jak go wykorzystujemy. Ból z czasem może zmaleć, stracić swoją intensywność, lecz uczucie smutku pozostanie. Akceptacja smutku przyniesie więcej ulgi, niż odrzucenie go, unikanie, milczenie czy zamykanie go w sobie. Sposób obchodzenia się z raną wpływa na możliwość, bądź nie, jej szybkiego gojenia się. Również emocje, jeżeli nie zostaną wyrażone bezpośrednio, znajdują inne i dodatkowo szkodliwe drogi ekspresji w formie dolegliwości somatycznych, fizycznych lub w szorstkości i rozgoryczeniu. Psychika człowieka przeżywającego stratę i żałobę krwawi tak samo jak ciało po zranieniu. Rana psychiczna może boleć w zetknięciu się ze wspomnieniami i wydarzeniami dotyczącymi straty nawet po upływie długiego czasu.
Każdy proces żałoby związany jest ze stresem i musi angażować cały organizm i psychikę do poradzenia sobie z nim. Tu można pomóc sobie analogią tzw. mapy swojego świata. Każdy z nas zajmuje jakieś miejsce na mapie są tam także znaczące osoby, a związek z nimi i umieszczenie ich pozwala nam bezpiecznie iść przez życie, ponieważ mamy punkty odniesienia. Kiedy zabraknie kogoś ważnego, ktoś odejdzie, to poruszanie staje się trudniejsze, brakuje nam orientacji, część naszej mapy zostaje zniszczona. Im bardziej znacząca strata, tym większa cześć mapy wymaga odtworzenia. Potrzeba, więc dużo czasu i wysiłku by powrócić do normalnego funkcjonowania. Czyli żal po odejściu zakończył się pozytywnie, gdy udało się zintegrować wewnętrzne zmiany spowodowane stratą i dostosować się do nowych warunków życia.
Nie można też określić czasu trwania żałoby. Każda osoba przeżywa stratę inaczej, indywidualnie. Nie da się, więc żałoby zamknąć w ściśle określone ramy czasowe, gdyż jest to proces złożony. W bardzo dużym stopniu zależy ona od takich czynników jak: stosunek do osoby za jej życia, jak wiele osób zechce udzielić nam wsparcia. Trzeba również wziąć pod uwagę stan naszego zdrowia oraz kryzysy, które będą nam towarzyszyć oraz nasz sposób reagowania na stres. Jak widzimy jest bardzo dużo zmiennych, które mają wpływ na przebieg i przeżywanie procesu żałoby. Bywa tak, że wychodzenie z tego stanu może trwać latami, a czasem całkowite wyzdrowienie może być nie możliwe. Pewne jest to, że tego rodzaju bólu nie da się przeżyć w tempie przyspieszonymi nie można go też uniknąć.
W procesie przeżywania żałoby bardzo często pojawia się pytanie o sens, „dlaczego to się stało?” „Dlaczego to on?” „Dlaczego to spotkało moją rodzinę?”. Są to pytania, na które tak naprawdę nie ma odpowiedzi. Możemy wymyślać wiele teorii i pewnie znajdzie się taka, która będzie pasowała do naszego życia, którą będziemy mogli wyjaśnić śmierć osoby bliskiej, ale to będzie tylko teoria. Lepiej jest powiedzieć nie wiem, dlaczego tak się stało i dlaczego to spotkało ciebie, bo całą prawdę poznamy po drugiej stronie, gdzie spotkamy Boga, który pomoże nam to zrozumieć. Ważne jest by te pytania pojawiły się, by to, co czuje wnętrze zostało wypowiedziane głośno, by nie kryć tego w sobie. Te pytania są potrzebne by prawidłowo przeżyć żałobę. Zakazywanie stawiania tego typu pytań może mieć negatywny wpływ na życie osoby. Nie należy też dawać prostych odpowiedzi. Przepracowanie smutku polega, więc na stawianiu pytań, a nie na znajdowaniu odpowiedzi na nie. Spotkanie z osobami, które potrafią to zrozumieć i nie szukają łatwych odpowiedzi pomaga nam zaakceptować stratę i radzić sobie mimo braku odpowiedzi na te pytania. Jak widzimy poszukiwanie sensu oparte jest na pytaniach o wartość i sens życia. Możemy utracić sens i chęć życia, gdy wartości, w które wierzymy nie dają nam poczucia bezpieczeństwa i pewności. Kiedy tracimy osobę ukochaną wtedy tracimy własną perspektywę życia gdyż tracimy plany nadzieję związane z przyszłością.
Bardzo ważnym lekarstwem w okresie żałoby są łzy. Dobrze by było by łzy nie były ukrywane, ale wyrażane przy osobie, której ufamy, która nie będzie nakazywała, aby przestać płakać i stanie się naszym towarzyszem smutku. Niewyrażone uczucia zalegają w nas i odbierają radość życia. Są jak toksyczne odpady zatruwające nasz organizm. Płacz ma charakter oczyszczający i nie jest czymś złym, lecz przeciwnie jest wskazany i powinniśmy się go uczyć. Łzy pomagają nam wyrazić zblokowane emocje i rozrywają bolesne pęta pozwalając nawiązać kontakt z tym, co intymne w naszym wnętrzu. Czasami łez nie możemy opanować i wydaje się, że są one do nie opanowania i przekreślają nadzieję, że może być lepiej. Również potęguje się w nas obawa, że łzy nie będą miały końca. Okazuje się jednak, że efekt końcowy jest pozytywny. Płacz może być różnie odbierany przez osoby. Często możemy być przez innych oceniani i to nie zawsze dobrze. Łzy nie są oznaką naszej bezsilności, ale najbardziej intymnym wyrazem nas samych. Mogą zaprowadzić nas w nowe miejsce, stać się soczewką, przez które świat otrzymuje nowe kolory. Są one jak rzeka mogąca poprowadzić nas daleko do przeszłości i od bólu, otwierając przed nami nowe perspektywy i obdarzając nową radością życia.
Żałoba przeżywana jest również w wymiarze cielesnym, a przede wszystkim przez dolegliwości ciała. Przez ciało wyraża się złe samopoczucie. Funkcjonowanie ciała wyraża się przez nasze myśli, emocje, symptomy, które wymagają interpretacji. Możemy dostrzec, że ciało rejestruje efekty emocji związanych z rozstaniem i przeżywaniem żałoby. Najczęstsze są zakłócenia snu, trudność z zasypianiem czy nagłe budzenie się. Pojawiają się też bóle żołądka, częstoskurcze serca, zmiany mięśniowe takie jak wrażenie sztywności i ociężałości ciała lub zwiotczałości, trudności z oddychaniem. Problemy z zasypianiem mogą wskazywać na sprzeciw wobec pozostawiania czegoś znanego i pewnego, a siłowanie się czymś niepewnym lub trudności z postąpieniem do przodu, która spowodowana jest utratą zaufania do życia i własnych możliwości w podołania mu. Gwałtowne i nerwowe przebudzenie może dotyczyć lęku związanego z przyszłością, a częstoskurcz inaczej mówiąc przyspieszone tętno, może odnosić się do wysiłku podjętego, dzięki, któremu znosiliśmy pewne sensacje, dlatego, że serce jest siedzibą symptomów. Jeżeli chodzi o dolegliwości żołądkowe wrażenie niemożliwości przetrawienia niczego, może wyrażać trudność w zaakceptowaniu zaistniałej zmiany i traktowaniu jej jako „pożywienia”. Poczucie zwiotczenia sygnalizuje odczucie braku wsparcia, jakby ten, którego brakuje był podporą naszych nóg. Trudności z oddechem mogą oznaczać brak równowagi miedzy tym, co „wewnętrzne i zewnętrzne”, przez co rytm oddychania ulega spowolnieniu i powoduje wrażenie duszności, wyzwalając jednocześnie strach śmierci. Pojawienie się takich dolegliwości jest zjawiskiem typowym wskazującym na przeżywanie cierpień psychicznych.
Rozpamiętywanie tragicznej przeszłości nie wiele może nam pomóc. Więcej możemy zyskać angażując się w życie, lecz na początku nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Ciężkie osobiste doświadczenia i przeżycia sprawiają, że zwracamy się ku własnemu wnętrzu, przez co stajemy się mądrzejsi i silniejsi. Nasze życie kierujemy ku duchowemu źródłu siły i przekonujemy się, że poszukiwanie sensu prowadzi do silniejszego związku z tym źródłem. Zgadzamy się by potężniejsza od nas siła nami kierowała, zaczynamy odnajdować światło w tunelu pełnym ciemności, bólu, tęsknoty, gniewu i braku perspektywy. Po przeżyciu straty nie jesteśmy już tą samą osobą, co przed stratą. Jesteś osobą silniejszą, duchowo rozwiniętą i z ułożoną hierarchą wartości. A jeśli przez modlitwę i medytacje zwiążesz się mocniej z Bogiem staniesz się osobą zatopioną w Bogu.
Fazy żałoby
Na początku chcę podkreślić, że nie u każdej osoby fazy po niżej wymienione muszą występować i nie koniecznie też w takiej kolejności. Można też cofnąć się w przeżywaniu żałoby od fazy, w której byliśmy i kolejny raz przeżywać podobne uczucia.
Pierwsza faza nazywana jest fazą szoku. Doświadczane w niej uczucia to: niedowierzanie, wewnętrzny zamęt, wzburzenie, bezradność, stan alarmu i psychologiczne dystansowanie się oraz poczucie winy. Szok czy wstrząs przeżywany przez ludzi w spotkaniu ze śmiercią zależy od różnych czynników, takich jak: przywiązanie do zmarłego, rodzaj, w jaki osoba odeszła, czyli rodzaj śmierci oraz czy tej śmierci spodziewano się czy była zaskoczeniem. W przypadku śmierci dziecka śmierć jest o wiele silniejszy gdyż człowiek nie dopuszcza myśli, że małe dziecko może odejść i w raz z dzieckiem umiera część nas samych i wizji związanych z jego przyszłością. Często rodzice obwiniają się, że nie wywiązali się z obowiązku opieki nad nim. Za śmierć czujemy się odpowiedzialni dopóki nie przepracujemy w sobie poczucia winy. Trzeba też powiedzieć, że nie wolno się bać poczucia winy gdyż jest ono normalną reakcją, na którą należy się przygotować w procesie przeżywania żałoby. Związane jest to z uczuciami, które są w nas. Raz doświadczamy pozytywnych raz negatywnych uczuć. Możemy obwiniać się, że coś zrobiliśmy albo powinniśmy zrobić, a nie zdążyliśmy. W początkowej fazie żałoby widzimy w sobie same negatywy i koncentrujemy się w wspomnieniach na złych momentach, co powoduje zadręczanie się. Dopiero po upływie czasu możemy zauważyć obiektywny obraz naszego zachowania i sytuacji, które miały miejsce za życia osoby, która odeszła. Możemy też mieć poczucie winy, że żyjemy, a osoba bliska naszemu sercu odeszła. Czujemy się winni z powodu agresji, która w nas się rodzi. Bywa tak, że obwiniamy się z powodu poczucia ulgi związanej ze śmiercią osoby, która odeszła po długich cierpieniach. Ogólnie należy stwierdzić, że istnieją dwa rodzaje poczucia winy. Poczucie winy przesadzone, wyimaginowane w stosunku do fałszywych wydarzeń, jest ono normalne w procesie żałoby „Powinienem starać się go zrozumieć lub mieć więcej cierpliwości”. I drugi rodzaj, to poczucie winy, które opiera się na prawdziwych przesłankach. Dotyczy ono sytuacji, gdy coś zrobiliśmy lub nie, wyrządziliśmy faktyczną szkodę osobie nieżyjącej. W takim poczuciu winy należy przyznać się do tego, co zrobiliśmy i postarać się zrobić zadość uczynienie. Zadanie sobie kary może mieć charakter autodestrukcyjny i dlatego lepiej podjąć konkretne działanie, które będzie zadośćuczynieniem.
Należy też wspomnieć, iż możemy mieć w tej fazie do czynienia z buntem i agresją. Praktycznie zawsze po śmierci osoby bliskiej możemy spodziewać się buntu i agresji. Jest to normalne zachowanie spowodowane odebraniem nam czegoś lub kogoś drogiego. Agresje możemy ukierunkować. Możemy ją kierować wobec osoby zmarłej, samego siebie innych lub też Boga. Agresja skierowany na zmarłego może mieć charakter żalu, że zostawił nas samych lub, że nie dbał o swoje zdrowie. Kiedy agresje kierujemy ku sobie, to doprowadza nas do autodestrukcji. Życie pokazuje, iż najczęściej agresja ukierunkowana jest w stronę innych a co najgorsze do osób, z którymi mamy bardzo bliski związek. To prowadzić może do pogorszenia relacji rodzinnych, a nawet do rozwodów.
W tej fazie szoku powstaje w nas również chaos wewnętrzny i poczucie zagubienia. Wszystko, co było stabilne nagle się zachwiało. To szok sprawia, że żałoba staje się długa i trudna. Po pewnym czasie działanie szoku kończy się i powoli oraz coraz wyraźniej odczuwamy doskwierający nam ból. Jest to przejście w drugą fazę żałoby.
Drugą fazą jest uświadomienie sobie straty. Występuje w niej niepokój wywołany separacją, konflikty emocjonalne, przewlekły stres, nadwrażliwość, gniew. Trzeba jednak podkreślić, że najbardziej dokuczliwa w tej fazie jest dezorganizacja emocjonalna. Uświadomienie sobie śmierci bliskiej osoby, a szczególnie dziecka powoduje uczucie nieznośnego ciężaru przygniatającego człowieka. Pojawienie się gniewu, frustracji i wstydu. Stajemy się bardziej wrażliwi na to, co mówią inni i szybciej reagujemy.
Uczucie chaosu i dezorientacji mogą być jednym z najgroźniejszych aspektów żałoby i prowadzą do izolacji. Te uczucia pojawiają się, gdy uświadamiamy sobie realność straty. Czujemy niepokój, podekscytowanie, roztargnienie. Jesteśmy pod wpływem silnych emocji i jednocześnie pozbawieni jasności myślenia. Chaos widoczny jest w podejmowanych przez nas decyzjach. Czasami widzimy, iż podejmujemy jakieś zadania i pozostawiamy je niedokończonymi. Nie potrafimy podjąć konkretnych zadań i odczuwamy zmęczenie. Poczucie chaosu może pojawiać się najczęściej rano i późnym wieczorem. Trudno jest zasnąć i budzimy się wcześnie. Pojawia się też nerwowe poszukiwanie osoby, która odeszła. Tracimy energie i siły na wspominanie i rozpamiętywanie osoby zmarłej, a to zmienia nasze postrzeganie rzeczywistości. Zaczynamy mieć halucynacje związane z przeszłością. Bardzo ważne jest, aby tych uczuć nie trzymać w sobie, ale mieć możliwość ich wyrażania. Faza druga kończy się wyczerpaniem fizycznym i psychicznym, co prowadzi do wejścia w trzecią fazę żałoby.
Trzecia faza żałoby jest chronieniem siebie i wycofaniem się. Tu pojawiają się takie zjawiska jak: rozpaczą, osłabienie systemu odporności i zmęczenie. Chronienie siebie rozpoczyna się, gdy ciało i umysł domaga się odpoczynku. Przez wiele osób ta potrzeba jest niezrozumiała i nieakceptowana. Należy jednak przyjąć i zaakceptować ją gdyż jest ona potrzebna i możemy powiedzieć, że jest bardzo pozytywna. Musimy wycofać się z kontaktów z innymi ludźmi po to by więcej czasu spędzić na wyciszeniu się w samotności, a przede wszystkim regenerować swoją kondycje psychiczną i fizyczną przez sen. Ta faza trwa często przez wiele miesięcy bywa okresem wielkiej rozpaczy gdyż postawy obronne uległy osłabieniu.
Rozpacz związana jest z opuszczeniem, poczuciem osamotnienia i zostawieniem na pastwę losu przez osobę zmarłą. Odczuwamy przygnębienie i czujemy się przybici. Nic nas nie cieszy, nie mamy chęci do życia i pozostajemy w emocjonalnym dołku. Pojawiają się łzy, nad którymi nie panujemy i szukamy ich powodu. Czasem mamy momenty, w których chcemy płakać, lecz nie jesteśmy w stanie i czujemy się zblokowani. Czujemy się emocjonalnie bezbronni jak dzieci. W rzeczywistości faza wycofywania się i chronienia ma pomóc nam odzyskać utraconą energie, którą utraciliśmy podczas przeżywania dwóch pierwszych faz i zaakceptować rzeczywistość, czyli pogodzić się ze stratą i podjąć decyzję jak chcemy dalej radzić sobie z własnym cierpieniem.
Po przejściu fazy trzeciej następuje przełom w przeżywaniu żałoby i tę fazę nazywamy powrotem do zdrowia. Podczas przeżywania tej fazy możemy spotkać się z następującymi symptomami: odzyskiwanie kontroli, rezygnowanie z dawnych ról, tworzenie nowej tożsamości, przebaczanie i zapominanie, poszukiwanie znaczenia i zabliźnianie się ran. Proces powrotu do zdrowia jest powolny i bardzo często nie jesteśmy świadomi zmian. Możemy odczuwać pewne niewielkie przepływy energii czy też poprawę nastroju. Zauważmy, że powracają zainteresowania i czujemy się wypoczęci. Zaczynamy także bardziej świadomie kontrolować swoje życie i wyznaczamy nowe cele. Z pełnienia dawnych ról będzie trzeba zrezygnować i przeorganizować swoją tożsamość np., jeśli komuś umarło dziecko, a był to jedynak to musi nauczyć się żyć bez dziecka i jego rola jako ojca już się zmieniła, podobnie ze śmiercią współmałżonka. Nie jesteśmy już tacy sami jak przed śmiercią bliskiej nam osoby. Dokonanie takiej zmiany nie jest pozbawione oporu, ponieważ wymaga to dużych zmian w naszej osobowości.
Odnowa – taką nazwę nosi ostatnia faza żałoby. Charakteryzuje się: rozwijaniem nowej świadomości siebie, akceptowaniem odpowiedzialności, uczeniem się życia bez osoby, która zmarła i dawnych ról, zajęciem się swoimi potrzebami wewnętrznymi, aktywnym kontaktem ze światem. Jeśli już jesteśmy w stanie porzucić dawne role i poprzednią tożsamość możemy zauważyć rozwijanie się w nas nowego życia. Widzimy, że nasza przyszłość nie wygląda już tak tragicznie. Po mimo jeszcze obecnego bólu i cierpienia zaczynamy dostrzegać światełko w tunelu i stajemy się bardziej optymistyczni, to jest oznaką rozwijania się w nas nowej świadomości siebie i powolne dostosowywanie się do nowej rzeczywistości i nowych ról. Należy jednak mieć w świadomości, że od przeszłości nie uciekniemy i będziemy zawsze doświadczać wspomnień związanych ze zmarłą osobą. W naszym życiu również będzie obecna tęsknota i poczucie samotności, ale nie należy tego się bać i od tego uciekać, gdyż to jest część naszego życia i naszej historii.



