Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. […]
Sprawiedliwy mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
(Iz 53, 10.11b)

Li­tur­gia Męki Pań­skiej w Wiel­ki Pią­tek pro­wa­dzi nas do sa­me­go serca mi­ste­rium zba­wie­nia. Ko­ściół nie spra­wu­je tego dnia Ofia­ry Mszy Świę­tej, po­nie­waż cała uwaga sku­pia się na je­dy­nej i do­skona­łej Ofie­rze Ch­ry­stusa zło­żonej na Krzy­żu. To wła­śnie na Gol­gocie ob­ja­wia się naj­peł­niej mi­łość Boga do czło­wie­ka – mi­łość, która nie cofa się przed cier­pieniem, o­pusz­cze­niem i śmier­cią.

Sz­cze­gól­ną wy­mo­wę ma ad­o­racja Krzy­ża. Ko­ściół od­da­je cześć nie sa­me­mu zna­ko­wi, lecz Temu, który na nim za­wisł. Krzyż jest zna­kiem mi­ło­ści aż do końca, zna­kiem prze­ba­czenia, po­jed­na­nia i no­we­go życia. W nim spo­ty­ka­ją się spra­wie­dliwość Boga i Jego nie­skoń­czone mi­ło­sier­dzie.

Li­tur­gia Wiel­kiego Piąt­ku uczy nas, że zba­wie­nie nie do­kona­ło się przez siłę, lecz przez o­fiar­ną mi­łość. Sta­jąc pod Krzy­żem, u­czy­my się pa­trzeć na nasze cier­pienie i życie w świe­tle Ch­ry­stusowej Pa­schy – z na­dzie­ją, że po Wiel­kim Piąt­ku za­wsze przy­cho­dzi po­ra­nek Zmar­twy­chw­stania.