Komunia św.Ona, kobieta ciężko zapracowana, zabiegana w tysiącu różnych spraw, zajęta codzienną pracą zawodową, a do tego wychowująca dzieci wypowiada takie słowa – „bez Eucharystii nie umiałabym żyć”. Myślę, że to wielkie słowa. Takich osób spotykam w swoim życiu wiele. Wśród nich są młodzi i starsi, pracujący i uczący się, ludzie różnych stanów i zawodów. Jest ich wielu. Codziennie stając przed ołtarzem do sprawowania Przenajświętszej Ofiary, widzę ich w kościele. Są na Eucharystii niezależnie od pogody i dnia. Przychodzą do świątyni, bo tu, jak czuję i wierzę, odnajdują siły, nabierają ducha, doświadczają przemiany swego wnętrza.
Eucharystia. Zastanawiam się dziś nad tą niezwykłą tajemnicą naszej wiary. Sięgam do jej głębi, do źródła i widzę skąd taki wybór, takie słowa i postawa u tych ludzi.
We Mszy św. Chrystus daje nam wszystko, co ma najcenniejszego – siebie, swoją Miłość. Dlatego karmi nas swoim Ciałem i Krwią, abyśmy nie ustali w trudnej drodze. Takie otwarcie na Boga, karmienie się Komunią św. rodzi z kolei niebywale wielkie owoce. Pięknie ukazuje je i omawia Katechizm Kościoła Katolickiego. Można je streścić w kilku punktach.
Komunia św. chroni przed grzechem. Ciało Chrystusa, które przyjmujemy, jest „za nas wydane”; Krew, którą pijemy, jest „wylana za wielu na odpuszczenie grzechów”. Dlatego Eucharystia nie może jednoczyć nas z Chrystusem, nie oczyszczając nas równocześnie z popełnionych grzechów i nie zachowując nas od grzechów w przyszłości.
Przywracania utracone siły, umacnia miłość, która słabnie w życiu codziennym. Chrystus, dając nam siebie, ożywia w nas miłość i uzdalnia nas, abyśmy byli wolni od nieuporządkowanych przywiązań.
Przyjmowanie Komunii św. zachowuje nas od przyszłych grzechów śmiertelnych. Im bardziej uczestniczymy w życiu Chrystusa i pogłębiamy przyjaźń z Nim, tym trudniej jest nam zerwać więź z Nim przez grzech śmiertelny.
Ci, którzy karmią się Eucharystią, są ściślej zjednoczeni z Chrystusem, a tym samym Chrystus łączy ich ze wszystkimi wiernymi w jedno Ciało, czyli Kościół.
Karmiąc się ze stołu eucharystycznego o wiele łatwiej dostrzegać nam Chrystusa w najuboższych, Jego braciach: A zatem widząc owoce przyjmowanej Komunii św. dobrze rozumiem to, co usłyszałem od trzydziestokilkuletniej kobiety „bez Eucharystii nie umiałabym żyć”. Warto zastanowić się nad tą wielką prawdą naszej wiary i zapytać się siebie: jak to wygląda w moim życiu? Czy idę na Eucharystię z radością i nadzieją? Czy mam świadomość tego jak wiele mogę w czasie niej otrzymać?